Feeds:
Posty
Komentarze

Z Wiadomości24:

Szkoła małych modelek. Marzenia o zdjęciu na okładce
Na korytarzu panuje rwetes. Mamy przyprowadziły swoje córki na cotygodniowe zajęcia szkółki małych modelek, która działa w Jastrzębiu Zdroju. Najmłodsze dziewczynki mają dopiero 4 latka. Na korytarzu są jeszcze rozbrykanymi dzieciakami, ale kiedy wchodzą do sali, wszystko się zmienia.
Stają przed lustrami i zmieniają się nie do poznania. Od razu poważnieją, robią dorosłe miny, zarzucają do tyłu włosy. Jak prawdziwe modelki rywalizują między sobą o to, by wystąpić na pokazach dziecięcej mody lub wziąć udział w sesji zdjęciowej.
Szeroki uśmiech
7-letnia Karolinka Sierszulska jest modelką już od czterech lat. – Można powiedzieć, że nasza córka to prawdziwy ekspert od mody – śmieje się Beata Sierszulska, mama Karoliny. – Ta szkoła sporo jej dała. Jest teraz bardziej świadoma swojej urody, zaczęła ładniej chodzić, interesuje się modą, nie czuje się stremowana publicznymi wystąpieniami, jest odważna i przebojowa – dodaje. Kiedy mama chwali córę, siedmiolatka właśnie ćwiczy obroty przed lustrem. Ma błyszczące blond włosy i piękne duże oczy.
Zawsze marzyłam o karierze modelki – mówi 7-latka. – Chciałabym występować na pokazach, bo czuję się już trochę gwiazdą. Zawsze ładnie się ubieram i czasami lubię się malować, ale mama nie zawsze mi na to pozwala – dodaje rezolutnie Karolina.
Karolina przyszła na zajęcia do szkoły modelek razem z mamą i ojcem. Rodzice nie zostali jednak w sali, aby obserwować córkę. Przyjdą po nią za jakąś godzinkę, albo będą czekać na ławeczce za drzwiami z innymi rodzicami. – Nie chcemy jej tremować – tłumaczy tata, Robert Sierszulski.
Siedmiolatka już wiele razy brała udział w pokazach mody. Na profesjonalnej sesji zdjęciowej do katalogu czapek zarobiła swoje pierwsze pieniądze. – Nie były to duże kwoty. Dostała jakieś 20 złotych – przypomina sobie mama. – Na co je wydała? Kupiła sobie wiszące dzwoneczki do swojego pokoju.
Wyprostuj plecy!
W domu Karolina często urządza rodzicom pokazy mody. – Ona to uwielbia, wtedy jest w swoim żywiole. Sam niekiedy zastanawiam się, jak to możliwe, że siedmiolatka ma w sobie tyle wdzięku – nie kryje dumy ojciec. Elegancko ubrana mama poprawia Karolince włosy i tłumaczy: – Szukaliśmy dla niej jakiegoś zajęcia i zdecydowaliśmy się właśnie na szkółkę modelek. Może to wynika po części z moich niespełnionych marzeń? – zastanawia się mama. – Bo kto z nas nie chciał zrobić wielkiej kariery?
Głowa wysoko, pierś do przodu, rączka na bioderko, szeroki uśmiech! – 17-letnia Michalina Bochenek sprawnie prowadzi zajęcia dla małych gwiazd. Ustawione w równe rządki małe dziewczynki nasłuchują kolejnych poleceń i z podziwem patrzą na swoją instruktorkę. – Ona naprawdę wygląda super – komentują między sobą. – Zobaczcie jakie ma ładne kozaki – dziewczynka pokazuje wyszywane świecidełkami buty na bardzo wysokich obcasach. – Do tego jeszcze krótkie spodnie, to jest teraz bardzo modne – dodaje. Inna z dziewczynek upomina swoja koleżankę: – Słyszysz co pani mówi, wyprostuj plecy.
Michalina Bochenek zaczynała stawiać pierwsze kroki jako modelka w wieku ośmiu lat. Teraz jako siedemnastolatka jest już weteranką w tym fachu. Na kursy przyprowadza się już przecież 3-letnie dziewczynki!
– Nie oceniamy tutaj urody dzieci – tłumaczy siedemnastolatka. – Zwracamy uwagę raczej na wdzięk, predyspozycje taneczne i poczucie rytmu – wylicza fachowo. – Jeśli spytać te dziewczynki o czym marzą, to na pewno wszystkie odpowiedzą, że chcą być gwiazdami.
Rączka na bioderko
Agnieszka Jendykiewicz, mama 5-letniej Justynki, przyprowadziła córkę do szkółki modelek kilka miesięcy temu. – Sama od dziecka marzyłam, aby wyrwać się w wielki świat, prezentować modę i pokazywać się w pięknych strojach – wspomina mama dziewczynki.
Justynka ma czarne włosy i delikatną urodę. – Chciałabym, aby córka rozwijała się w tym kierunku. Nie będę jej jednak do niczego zmuszała, jeśli uzna, że to nie sprawia jej frajdy, nie będę miała do niej żalu. W końcu nie po to mamy dzieci, aby spełniały nasze marzenia.
Do sali pewnym krokiem wchodzi Edyta Żuber. Jest znana w środowisku jastrzębskich modelek. Dla wielu młodych dziewczyn jest wzorem do naśladowania jeśli chodzi o kolejne stopnie kariery. W końcu brała udział w ogólnopolskich pokazach mody, w profesjonalnych sesjach zdjęciowych, prowadzi agencję modelek, jest instruktorką i modelką. Swoją karierę także zaczynała w tym klubie.
Pierś do przodu
– Przyprowadzając tutaj swoje dzieci rodzice chcą, aby nauczyły się ładnie poruszać, aby potrafiły zaprezentować noszone przez siebie ubrania, nauczyły się dbać o swój wygląd zewnętrzny, w końcu chcieliby widzieć swoje pociechy na pokazach mody czy występach – wyjaśnia pani Edyta.
Jaką mają szansę na wielką karierę? Edyta Żuber nie ma złudzeń, w Polsce nie mają większych perspektyw, chociaż mogą zaprezentować się na małych pokazach w prywatnych agencjach, są też katalogi z odzieżą dziecięcą. Czasem dostają za zdjęcia 50 zł, innym razem nawet 200 zł. Wszystko zależy od renomy organizatora pokazu.

źr.: wiadomosci24.pl/artykul/szkola_malych_modelek_marzenia_o_zdjeciu_na_okladce_15243.html

Wirtualne pielgrzymki podbijają internet

Wirtualne pielgrzymki podbijają internet

Piesze pielgrzymki na Jasną Górę podbijają internet. Dzięki internetowemu portalowi i telefonom komórkowym pątnicy mogą dzielić się zdjęciami, tekstami i krótkimi nagraniami z drogi. Przewodnicy grup mają przy sobie komórki, które są namierzane przez komputerowy system. Dzięki temu w internecie można śledzić trasę 48. pielgrzymek – chwali się Krzysztof Piądłowski z projektu e-pielgrzymka.pl. Na specjalnej internetowej mapie pielgrzymek trasę pątników mogą śledzić rodziny i znajomi. Piądłowski dodał, że większość pielgrzymów ma telefony komórkowe i może dzięki nim wysyłać wiadomości mms ze zdjęciami z pielgrzymki lub prowadzić minibloga.
Pielgrzymi przyznają, że zabierają ze sobą telefony komórkowe. Wielu z nich podkreśla jednak, że podczas pielgrzymki bardzo rzadko po nie sięgają. Przyznają, że szczególnie po kilku dniach marszu zmęczenie daje się we znaki i niewiele osób myśli o korzystaniu z nowinek technologicznych. Inni podkreślają, że idą na pielgrzymkę właśnie po to, żeby oderwać się od natłoku informacji. Dlatego nie zamierzają korzystać z pielgrzymkowego portalu.
Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Józef Kloch tłumaczy, że z nowych możliwości technicznych trzeba korzystać z umiarem. Zaznaczył, że nie można podczas całego marszu pisać na klawiaturze komórki. Można jednak zdaniem rzecznika, pod koniec dnia w czasie wolnym podzielić się z innymi swoimi wrażeniami z drogi.
Wraz z portalem rusza możliwość duchowego pielgrzymowania. Ci, którzy nie mogą pójść do Jasnej Góry, mają szansę brać udział w konferencjach i mszach za pośrednictwem internetu i w warszawskim Kościele Świętej Anny.

Wracam z pielgrzymki

Deprawacje (Seks w liceum):

Deprawacje (Seks w liceum)No, to wróciłem z «pielgrzymki» do Częstochowy... pewnie większość z Was i tak się już zorientowała, że na żadnej pielgrzymce nie byłem...

Choć nie do końca. Byliśmy – jeden – pierwszy dzień, a potem byliśmy na samo zakończenie podczas wejścia do katedry na Jasnej Górze.

A poza tym byliśmy na bardzo fajnym biwaku nad Jeziorem Nidzkim w okolicach Rucianego-Nidy. Tylko my i dookoła puszcza – tak gdzieś po 20 kilometrów w każdą stronę. Albo jezioro, bo byliśmy niemal dokładnie w miejscu, gdzie rozgrywa się spory fragment książki Krzyżacki poker… dla tych, którzy czytali wszystko pewnie już jest jasne. Przy tej okazji książkę mogę polecić – naprawdę przyzwoicie napisana. Dariusz Spychalski odwalił kawał dobrej roboty…

Mieszkaliśmy w domku wynajętym od miejscowego gajowego. Fajny facet, nie droży się, nie zadaje za dużo pytań i nawet kilka razy podwiózł nas swoim łazikiem do cywilizacji, czyli do Rucianego, gdzie mogliśmy zrobić zakupy żywnościowe i różne takie tam. Inaczej rzeczywiście mielibyśmy pielgrzymkę, a tak w pół godzinki przez las z sarnami za szybami nawet nie umykającymi w gęstwinę… będzie i o sarnach i o wielu innych rzeczach też…

Cóż, muszę przyznać, że choć dużo w życiu widziałem, to jeszcze na takich wakacjach nie byłem. Około wtorku pojawi się na tym blogu sprawozdanie. Chcę to puścić w całości więc musicie być cierpliwi. Tym razem na pewno będzie…

Przez weekend nie ma mnie w domu – jadę do ciotki do G. – trochę trzeba poprzebywać z rodziną. Wracam w poniedziałek i zaraz zabieram się do pisania.

Piesza pielgrzymka do Częstochowy

Deprawacje (Seks w liceum):

Deprawacje (Seks w liceum)Cóż... nawet ateiście zdarza się czasami pójść na pielgrzymkę do Częstochowy...

Nawet takiemu ateiście jak ja. Co prawda nie jest to taka zwyczajna pielgrzymka na jaką chodzą zwyczajni wierzący, ale szczegóły poznacie za dwa tygodnie. Jak wrócę do domu. Na razie powiem tylko tyle, że na pewno odwiedzimy Jasną Górę.

Grupę mamy zgraną: poza mną wybiera się Paweł ze swoją Kasią, Kuba z Andżeliką, Tomek z Julią oraz oczywiście Karolina. Ośmioosobowa ekipa na takiej «pielgrzymce» to w sam raz – ani za dużo ani za mało.

Przy okazji może jeszcze zrelacjonuję piątkowy grill. Niezbyt udany – głównie z powodu okropnej burzy, która rozpętała się nad naszymi głowami zaraz po rozpoczęciu imprezy. Były pioruny, błyskawice i wiaderka wody z nieba. Kiełbasa doszła na patelni w kuchni. W międzyczasie było suszenie się, bo jakoś nie udało się uniknąć fal wody jaka lunęła z nieba.

Reszta czasu upłynęła na planowaniu naszej «pielgrzymki» oraz telefonach do Tomka, który nie mógł się pojawić na grillu, a który wybiera się z nami. I od którego bardzo wiele zależy, bo raz, że ma dobre kontakty w parafii, a dwa – starszego brata. A starszy brat Tomka bardzo nam ułatwia niektóre sprawy. Tym bardziej, że obaj z Tomkiem są praktycznie nie do rozróżnienia. Szczególnie dla ludzi, którzy ich obu nie znają. Poza tym trzeba było zadzwonić w kilka innych istotnych miejsc, żeby wszystko podopinać na ostatni guzik. A logistyka w naszym przypadku jest bardzo istotna…

Sobotę wszyscy przeznaczyli na spakowanie się i inne tego typu przygotowania, bo bagaże trzeba było dostarczyć do salki katechetycznej, żeby stamtąd mogły trafić na ciężarówkę wynajętą przez parafię. To może tyle na ten temat, bo nie chcę na razie zdradzać więcej. Wyruszamy w poniedziałek rano. Z nadzieją, że nie będzie padało. Wielką nadzieją.

Zatem przez najbliższe dwa tygodnie wpisów na moim blogu nie będzie. Trochę niefortunnie zacząłem blogowanie, bo po trzech wpisach muszę przerwać, ale co tam – jak wrócę to będę miał o czym pisać.

Z Pitbullem na kanapie

Deprawacje (Seks w liceum):

Deprawacje (Seks w liceum)Od czegoś trzeba zacząć. To zacznę od tego…

Wczoraj siedzieliśmy u Kuby na kanapie i oglądaliśmy pierwsze dwa odcinki serialu Pitbull z trzeciej serii. Kupiliśmy z Kubą i Pawłem na spółkę. Pięć dych. To chyba jedyny polski serial jaki da się oglądać bez zażenowania. Aktorki i aktorzy grają tutaj tak, jak trzeba, scenariusz jest świetny, dialogi rewelacyjne…

Andrzej Grabowski w tym serialu to prawdziwe mistrzostwo. Nawet w scenach erotycznych. Streszczał serialu nie będę: zachcecie – to sobie obejrzycie.

Dziś wieczorem urządzamy grilla w sadzie u mnie. Sami swoi: Karolina, Kuba z Andżeliką, Paweł z Kasią… A, i siostra KubyMarta ma przyjść… Kiełbasa już w lodówce…

Deprawacje czyli Seks w liceum

Deprawacje (Seks w liceum):

Deprawacje (Seks w liceum)Ten blog będzie bardziej osobisty, będzie dotyczył mojego życia…

Z różnych względów nosiłem się od dłuższego z zamiarem stworzenia jeszcze jednego bloga, na którym opisywałbym co ciekawsze zdarzenia z mojego życia. Blog Seks w liceum (Moje Liceum 2.0) z różnych powodów nie wydawał mi się do tego celu właściwym miejscem. Moje życie zniknęło by na nim w natłoku informacji z zewnątrz. I chociaż ma fajną nazwę (Seks w liceum przyciąga!), zdecydowałem się zacząć pisać o sobie na zupełnie oddzielnym blogu.

Cóż, siłą rzeczy wpisy będą tutaj pojawiał się rzadziej, nie będzie spektakularnych fajerwerków. Będzie za to prawdziwe życie prawdziwego siedemnastolatka z małej mieściny na Ścianie Wschodniej.

Od razu, zastrzegam, że ten blog nie bierze udziału w żadnym konkursie; rankingi i statystyki go nie dotyczą. Piszę dla siebie i o sobie… No, może jeszcze dla kilku osób, którzy wiedzą o tym blogu.